„G-funk jakbyś pytał…” – wywiad z RTN’em, polskim producentem z koneksjami na Zachodnim Wybrzeżu

Opublikowano: 12/06/2018
Autor: Redakcja
Zdjecie newsa

RTN pochodzi z Lublina i robi G-funk. Tak, w skrócie. Na koncie ma już kilka udanych produkcji, w tym współpracę z legendarnym składem Foesum i wyprodukowanie kilku albumów dla Czarnego z Beat Squadu. A to dopiero początek, gdyż RTN przygotowuje się właśnie do wydanie debiutanckiego producenckiego albumu.

Krążek zatytułowany „Funktion” światło dzienne ujrzeć powinien w najbliższych miesiącach, a znajdziemy na nim gościnne zwrotki od m.in. wspomnianych Foesum, Curren$y’ego czy Shade Sheista. Jak producentowi z Polski udało się ściągnąć takich graczy na swój album? Jak nawiązuje się kontakt z raperami z Zachodniego Wybrzeża? Co skłoniło go do tworzenia niezbyt popularnych u nas G-funkowych beatów i czym różnią się westside’owi producenci od beatmakerów z Nowego Jorku? Te i kilka innych kwestii poruszyliśmy w naszym krótkiej, luźnej rozmowie z RTN’em. Sprawdźcie!

 

To może na początek, dlaczego w większości mc’s ze Stanów, a nie nasi rodzimi raperzy?

Dlaczego raperzy ze Stanów? Słucham w dużej mierze rapu zza oceanu, w szczególności jeśli chodzi o G-funk jest to nurt, który powstał tam na początku lat 90-tych i mimo, że trafił również do Europy – głównie Francji i Azji – Japonia to niestety nie zatrzymał się na dłużej w Polsce. Kolejnym elementem jest to, że większość z gości na albumie to wykonawcy, których muzyki słucham od lat. Traktuję to jako spełnienie marzenia i osiągnięcie wyznaczonego przeze mnie celu. Poza tym w Polsce mało kto odnajduje się w G-funku, stąd na albumie z rodzimych ekip znajdzie się tylko Beat Squad.

Rozumiem. A nie rozważałeś może np. zaproszenia Kuby Knapa i Emila G z ekipy WCK.  Znani są również ze swoich g-funkowych ciągot, a sam Kuba jest postacią dość rozpoznawalną na naszej scenie. Nie obawiasz się również tego, że wydany w Polsce album producencki pozbawiony w większości polskich ksyw może przejść nie zauważony? Dla fanów rapu ze Stanów, a przede wszystkim G-Funku, ksywy na Twoim albumie są atrakcyjne. Jednak większość odbiorców rapu w naszym kraju koncentruje niestety swoją uwagę na naszym lokalnym podwórku, co może spowodować mniejsze zainteresowanie materiałem.

Mój album jest skierowany głownie dla słuchaczy g-funku, dla koneserów i kolekcjonerów płyt. Myślę, że w Polsce żaden słuchacz tych brzmień nie przejdzie obojętnie, jeśli tylko będzie miał możliwość usłyszeć o tym materiale. Zdaje sobie sprawę, że w Polsce „FUNKTION” nie zostanie świetnie przyjęte, jestem tego pewny, lecz tym albumem chcę uderzyć międzynarodowo. Taka ciekawostka, kiedyś wyprodukowałem utwór dla Kuby, jeszcze przed jego legalnym debiutem.

Dobrze. A sympatia do G-funku była u Ciebie od zawsze czy też jest wynikiem ewolucji muzycznego gustu? Tak jak mówisz, na naszej rodzimej scenie niewielu twórców tknęło się tego nurtu. Na początku dominowało brzmienie nowojorskie, teraz raczej podpatrujemy to co jest najbardziej modne i nośne. Jakby nie było produkcje g-funkowe należą chyba do trudniejszych w tworzeniu, niż beaty w stylu nowojorskim. Zgodzisz się z tym?

Moje zainteresowanie G-funkiem sięga 2004 roku kiedy to usłyszałem wczesne produkcje Dr. Dre, następnie Warren’a G i QD3. Przedtem słuchałem rapu, który leciał w TV. Pamiętam jakby to było wczoraj, 2000 rok i klip OutKast – „Ms. Jackson” i jakie na mnie robiło wrażenie owe brzmienie. Poza tym Afroman – „Colt 45”, „Because I Get High” czy Eminem. Z polskiego podwórka WWO i Zipera. To była moja pierwsza styczność z hip hopem, gdy miałem 6 – 7 lat.
Co do trudności, to fakt… G-funk należy do ścisłej czołówki jeśli chodzi  o złożoność kompozycji, ponieważ w przeciwieństwie do pociętych loopów w klasycznym nowojorskim brzmieniu, G-funk charakteryzuje się żywymi instrumentami. Począwszy od progresji akordów, linii basu, różnych dodatkowych padach, synthach, leadach, na gitarach kończąc. Czasami również trąbki czy skrzypce znajdują swoje miejsce w produkcjach g-funkowych. Dodatkowo w perkusji pojawiają się żywe elementy takie jak flexaton, trójkąt, grzechotki, bębenki i inne perkusjonalia. Kompozycję g-funkową bardziej można porównać do funku czy R&B niżeli takiego stricte rapowego brzmienia, które znamy z Queens czy Brooklynu.

Jest również bardziej, można powiedzieć, „przebojowa”. Wymaga od producenta, moim zdaniem, większej muzykalności. Często to właśnie producenci g-funkowi są multiinstrumentalistami, jak choćby DJ Quik, Daz Dillinger, Battlecat czy Terrace Martin. Jak to jest u Ciebie? Grasz na jakimś instrumencie, dogrywasz żywe instrumenty do swoich produkcji?

Dokładnie tak to wygląda, świetnym przykładem jest chociażby Terrace Martin, DJ Quik czy Battlecat. Głównie skupiam się na klawiszach – akordy, melodie, ale do bitów dogrywam również gitarę elektryczną. Poza tym przeróżne perkusjonalia, które urozmaicają i nadają rytmu standardowej perkusji.

A pobierałeś jakieś nauki związane z grą na instrumentach? Czy też niczym producenci w LA w latach 90-tych, jesteś domowym samoukiem?

Domowy samouk, przestudiowałem bardzo dużo muzyki.

Nawiązując jeszcze do Terrace Martin’a. Gość mam wrażenie jest kompletnie nie rozpoznawalny w naszym kraju, a oprócz solowych dokonań dużo wspólnego ma z karierą chociażby Kendricka Lamara. Podobnie zbyt mało popularany, uważam że, jest u nas Curren$y, jeden z bardziej rozpoznawalnych mc’s na Twoim albumie. Raper nagrywający z największymi w tej branży, ceniony i bardzo aktywny wydawniczo. Jak udało się Tobie pozyskać numer od rapera, który praktycznie cały czas zajęty jest pracą na solowymi projektami?

Terrace największy muzyk ze wszystkich przytoczonych przez Ciebie producentów. To co zrobił na „To Pimp a Butterfly” jest godne podziwu. Swoją drogą ten album Kendricka jest jednym z moich ulubionych rapowych krążków ever.
Do współpracy ze Spittą doszło dzięki mojemu dobremu znajomemu z Los Angeles, który prowadzi kanał na YouTube „We Gon’ Ride T.V.” , w którym relacjonuje zloty lowriderów. A że Curren$y jest też miłośnikiem amerykańskiej klasyki na hydraulicznym zawieszeniu to nawiązali współpracę.

I poszło? Wysłałeś beat a Spitta nagrał na niego swoje zwrotki?

Zostałem poproszony o wyprodukowanie utworu dla mojego ziomka z LA. Jestem producentem wykonawczym jego albumu pod tytułem „Have Mercy”. Wyprodukowałem utwór, na który Spitta nagrał swoją zwrotkę i dzięki temu dostałem możliwość odtworzenia tego utworu w zupełnie innym stylu na moim albumie. Curren$y’emu bit spodobał się z miejsca i bez problemów nagrał swoje 16 wersów.

Piękna sprawa. A właśnie, chciałem spytać czy dostałeś jakiś feedback od Spitty po tym jak usłyszał on beat. Nie był zdziwiony, że zrobił go chłopak z Polski?

Jedyne co wiem, to że powiedział coś w stylu „that beat is dope”. Utwór wyszedł już jakiś czas temu i jest zapowiedzią albumu Young Koop’a, który praktycznie w całości wyprodukowałem.

Ok. zostawmy założyciela Jet Life i przejdźmy do prawdziwych weteranów jakich masz na swoim albumie. Foesum, autorzy również szeroko znanego u nas albumu „Perfection”. Pochodzą z Long Beach, zadebiutowali w 96 roku i cały czas są aktywni na scenie ze statusem legendy. Jak udało się Tobie tych panów ściągnąć na krążek?

Wszystko zaczęło się od tego, że kiedyś zaproponowałem Foesum by przesłuchali moje bity. Pierwszym takim mocnym argumentem przemawiającym do nich był utwór Czarnego z Beat Squadu aka Laidback Black, u którego pojawili się gościnnie w utworze „How We Ride” na albumie, który w pełni wyprodukowałem. Od tamtej pory Foesum są zainteresowani współpracą ze mną, w zamian odwdzięczyli się dwoma featami na mój album. Miałem również okazje produkować ich ostatni album „What Legends Are Made Of”, zająłem się na tym krążku 4 kawałkami. Poza tym niedawno w Japonii wydali reedycję „Perfection”, na którą poprosili mnie o produkcję dwóch bonus tracków.

Piękna historia. Dowód, że wystarczy chcieć. Rozumiem, że w obu przypadkach obyło się bez kosztowo z Twojej strony? Mamy przypadki już gości z Ameryki na polskich produkcjach, z tym że często były to kupowane zwrotki. U Ciebie wygląda na to, że jest inaczej, zwrotki za dobre beaty.

Mogę przyznać, że za ok. 90% gościnnych występów na „FUNKTION” nic nie zapłaciłem. Opłacone zostało wykonanie jednego refrenu oraz koszty studia. W większości przypadków wymieniam się beat za feat i każdemu to pasuje. Featuringi z tymi najbardziej rozpoznawalnymi obyły się jednak bez kosztowo dla mnie.

Mamy jeszcze jednego interesującego gościa na „FUNKTION”, Chodzi mi o niejakiego Shade Sheist’a. Również całkiem rozpoznawalna postać na Zachodnim Wybrzeżu, posiadający szerokie koneksje z bardziej popularnymi graczami. Jak historia wyglądała z nim?

Historia wyglądała tak, że Shade Sheist od dawna pracuje nad swoim albumem „BlackOps” i zapytał mnie czy jestem zainteresowany dograniem się, wiadomo że się zgodziłem. Minęły jednak dwa lata i album nie otrzymał zapowiedzi, a Sheist zaproponował mi żebym utwór zabrał na swój album. Utwór nosi nazwę „Follow Me To The Smoke”, gościnnie pojawia się na nim Clinton Wayne, który swoją drogą perfekcyjnie nadał klimatu temu utworowi swoim refrenem.

Znaliście się jakoś wcześniej? To też kontakt dzięki Twojemu ziomkowi Young Koopowi?

Kontakt nawiązaliśmy na forum dubcnn.com. Największej stronie traktującej o rapie z Kalifornii na świecie.

Czyli podejrzewać mogę, że z pozostałymi mniej już rozpoznawlnymi mc’s wszedłeś w kontakt w podobny sposób?

Raczej w taki sam sposób, poprzez YouTube i Facebook.

Czyli muzyka broni się sama, a Twój vibe nie różni się za bardzo od brzmienia producentów z USA.
A powiedz, masz jeszcze w planach jakieś kolejne klipy z jakimś zaproszonych ze Stanów gości, wykorzystasz znajomość z Young Koopem i możliwości nakręcenia klipu w LA?

Kolejne klipy będą raczej w formie mash upów, ale być może dogadam się i powstanie jeszcze jakiś klip, zobaczymy w niedalekiej przyszłości.

Chciałbym jeszcze powrócić do westcoastowych producentów. Nie wydaję się Tobie, że artyści z Zachodniego Wybrzeża są jakby bardziej wszechstronni i umuzycznieni? Wspomniany Quik równie często staje również za mikrofonem, Anderson. Paak muzykiem jest pełną gębą i przy okazji wokalistą i raperem, podobnie np. Soopafly? Nie sądzisz, że na Wschodnim Wybrzeżu tak szeroko uzdolnionych wykonawców jest jakby mniej?

Dobre pytanie… nigdy się nad tym za bardzo nie zastanawiałem, ale faktycznie statystyka potwierdza pewną zależność. Artyści z zachodniego wybrzeża znacznie częściej biorą na swoje barki więcej zadań. Wspomniany DJ Quik, Warren G, Daz Dillinger, Soopafly, Terrace Martin czy nawet Battlecat. Warto nadmienić, że Quik oprócz bycia legendarnym producentem hip hopowym i raperem jest również dźwiękowcem i odpowiada za miksowanie między innymi swoich albumów od „Rhythm-al-ism” do obecnych, ponadto zmiksował 14 utworów na klasyczne „All Eyez On Me” w 2 doby!

Temat na osobną, długą rozmowę. Na koniec jednak chciałbym poznać Twoje zdanie na temat kondycji rodzimego beatmakingu. Jest dobrze? Mają ucho nasi rodzimi producenci? Trafia coś do Ciebie?

Uważam, że rodzima scena producencka jest w dobrej kondycji. Obecnie słyszę wiele inspiracji amerykańskim mainstreamem, choć wcale nie jest to regułą. Jest wielu świetnych producentów, tylko wielu z nich nie ma siły przebicia. Jeśli chodzi o innowacyjność muzyczną to niestety tego aspektu brakuje na naszej scenie.

Ja tego przebicia się Tobie do szerszego grona odbiorców bardzo życzę. I tego oczywiście, żeby G-funk w Polsce stawał się coraz bardziej popularny. Dzięki wielkie za rozmowę i kiedy możemy liczyć na premierę „Funktion”? 

Planuję do końca wakacji wydać album.  Dokładna data nie jest jeszcze ustalona. Wszystko zależy jednak od kilku czynników, jak m.in. brakujące wokale, tłocznia, itd. Również dzięki za rozmowę.

 

Na zakończenie naszej rozmowy z RTN’em sprawdźcie koniecznie jego beat making! Wraz z powyższym singlem zwiastującym album „Funktion” z pewnością zachęci Was do sięgnięcia po debiut lubelskiego producenta w całości. Artur zdradził nam, że instrumental, który słyszymy w poniższym video stanowi również intro nadchodzącego krążka, a Wy wierzcie nam, że w letnie dni nie ma nic lepszego niż porcja porządnego G-funku!

Rozmawiał: Maciej Werner
Powiązane:
Najnowsze newsy:
Komentarze: