„Byłem raperem”, wspomina B.R.O.

Byłem-raperem-wspomina-BRO

I kiedy myśleliśmy, że B.R.O. z rapowej sceny, jako raper, zniknął na dobre, warszawiak postanowił wyprowadzić nas z błędu. W opublikowanym wczoraj numerze „Byłem raperem”, wspomina swoją muzyczną drogę od zupełnych początków, aż do czasów obecnych.

Bez wątpienia Jakub Birecki to postać, która swego czasu wywoływała w środowisku rapowym sporo kontrowersji. Świetny start, ogromny potencjał, albumy wydane w Wielkie Joł i Urban Rec. Mimo tego B.R.O. stopniowo popadał w infamię, coraz bardziej odchodząc od hip-hopowego brzmienia. Ostatecznie, zaczął robić pop i to z bardzo dużym powodzeniem. Otwarcie przyznaje się też do, popularnego w ostatnim czasie w mediach, bycia ghostwriter’em.

Rapowa zajawka nie zgasła jednak w B.R.O. całkowicie. W ostatnim czasie wzięło mu się na wspominki. które spowodowały chęć nagrania numeru jak za starych lat. Tak powstało „Byłem raperem”, ze skreczami DJ’a Black Belt Grega, o kulisach którego, w podpisie pod nim, pisze sam autor:

„Na początku 2025 odkopałem trochę swoich starych płyt i teledysków, przesłuchałem je na nowo, obejrzał archiwalne nagrania z pierwszych koncertów i poczułem chooolerną nostalgię. Od lat dostawałem wiadomości od fanów „kiedy wróci stary B.R.O”, jednak konsekwentnie od 2020 roku budowałem swoją karierę na muzyce popowej. Warto zaznaczyć, że z sukcesami (taki tam diament za Jeszcze Będzie Pięknie i inne). Trudno jest mi wytłumaczyć w paru zdaniach co się w mojej głowie ostatnio wydarzyło, pewnie prędzej czy później jakiś wywiad wyczerpie ten temat. Póki co rzucam na światło dzienne nowy singiel „BYŁEM RAPEREM” w którym zderzam się z tym co działo się ostatnio w moim życiu i mojej karierze. Ten numer i teledysk to sentymentalna podróż przez wszystkie lata mojej obecności na scenie z masą różnych smaczków i easter egg’ów (w sumie zaraz święta). Smacznego!”

Dlaczego piszemy o najnowszym numerze B.R.O.? Bo jest po prostu dobry. Kuba jest w pełni świadomy miejsca, w którym się obecnie znajduje i, jak zresztą widać po tytule wczorajszej premiery, sam za rapera się już nie uważa. Nie ma więc co wieszać na nim psów, tylko dlatego, że w pewnym momencie jego wizja muzyczna wykroczyła poza ramy hip-hopu, a możliwości wokalne pozwoliły mu robić inne rzeczy. Umiejętności rapowe ma na naprawdę wysokim poziomie i warto to docenić lub chociaż uczciwie, po ludzku mu to oddać. A co do tytułu kawałka, chcielibyśmy zaprotestować. B.R.O. raperem nadal jest, choć nie reprezentuje już hip-hopowego środowiska. Zgoda?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

PODOBNE ARTYKUŁY

NAJNOWSZE