TEDE kawałków celebrujących wakacyjny czas nagrał już całkiem sporo. A właśnie, jako przedsmak albumu „3H: HAJS HAJP HEJT”, pojawił się najnowszy. Tym razem nagrany do spółki z odpowiadającym za brzmienie Chrisem Carsonem. Przed Wami „Całe lato”, które swoją kamerą uwiecznił Szerszeń.
W letnim klimacie TEDE czuje się doskonale. To słuchacze Jaculi wiedzą od lat. I również w tegoroczne wakacje, po mocno boombapowo-klasycznym, jesienno-zimowo-wiosennym okresie, związanym ze świętowaniem 20-lecia „S.P.O.R.T.-u”, TDF powraca do brzmień newschoolowych, zrobionych do zabawy, żeby nie powiedzieć, tanecznych. Takie bowiem jest właśnie „Całe lato” z muzyczną wizją autorstwa Chrisa Carsona.
Coś jednak nam w singlu „Całe lato” nie pasuje… Nie jest to z pewnością sam TEDE, który do numerów takich jak ten, zdążył już nas przyzwyczaić. Chris Carson również zapewnił beat niemalże skrojony pod rapera z 'Essendu’. Do teledysku również nie możemy się przyczepić. Szerszeń, po tym swój talent pokazał jako jeden z Returnersów, obecnie zyskuje coraz większą renomę jako twórca klipów, a obrazki autorstwa Szerszenia pojawiają się niemalże każdego miesiąca. Jednak, gdy właśnie ten teledysk zestawiamy z numerem „Całe lato” to, w naszej opinii, coś tu zgrzyta.
Czy TEDE ma słuchaczy wśród GEN Z? Przekonani jesteśmy, że zdecydowana większość fanów Fiodora, już jakiś czas temu osiągnęła pełnoletność. Teledysk do „Całe lato” budzi w nas jednak przeświadczenie, że szef NWJ, lub też managment, do świadomości młodego pokolenia właśnie próbują się przedostać. Tylko jakoś nam tu numer TDF’a w tej wizualnej stylistyce nie bangla. Wydziarane małolaty na ecstasy w klipach ponad czterdziestoletniego Fiodora? Jakoś to wszystko do siebie nie pasuje. Ale takie właśnie jest to „Całe lato”.
Przypomnijmy też, że „Całe lato” nie jest pierwszą okazją, by usłyszeć TDF’a na beacie Chrisa Carsona. Przed rokiem bowiem TEDE pojawił się na „OLIMPIE”, produkcyjnym projekcie Carsona i DJ’a Soiny. A wyszła z tego całkiem niezła „Biba”. Tegoroczne „Całe lato” stanowi natomiast przedsmak nadchodzącego, nowego solo Jacka Granieckiego. Wyczekiwanego albumu „3H: HAJS HAJP HEJT”.
















