TEDE już w ten piątek wjedzie z albumem „XXENDE MYLFFON” – wydawnictwem powstałym w skutek i niesionym falą nostalgii, jaką wywołała 20. rocznica premiery płyty „Esende Mylffon”. To zatem dobry czas, by przypomnieć sobie ten kultowy materiał sprzed dwóch dekad.
„Esende Mylffon” pojawił się 22 czerwca 2006 roku, aczkolwiek internetowa premiera odbyła się 14 czerwca, gdyż album od tego dnia w wersji digital pobrać można było ze strony Wielkie Joł. Płyta „Esende Mylffon” to czwarte solo TDF’a, wydane dwa lata po „Notesie”, a zarazem pierwszy materiał, którego brzmienie TEDE powierzył w ręce tylko jednego producenta. Był nim, rzecz jasna, Matheo, znaleziony w skutek ogłoszonego przez Wielkie Joł konkursu, a któremu „Esende Mylffon” gładko utorował drogę do dalszej kariery. ’Całość płyty ogarnia bitowo Matheo. Matheo to jest kot. Wiele osób mówiło, kiedy wyszedł „Notes”, że cwaniaczek zrobił sobie konkurs, miał bity od małolatów i chuj z tego wyszło. To ja mam Matheo. Jak mi ktoś powie, że chuj z tego wyszło, to ja mu życzę, żeby mu kiedyś taki chuj z czegoś wyszedł’ – wyjaśniał TEDE na łamach Ślizgu na chwilę przed wydaniem albumu „Esende Mylffon”, który przełomowy dla rapera był z jeszcze kilku innych powodów.
Kim jest Esende Mylffon?
’Na płycie w singlowym kawałku jest nawiązanie do Gurala i jego „PDG Muflon, bo to mój styl i mój flow”. Ja mam „Esende Mylffon, bo to mój flow i styl to”. (…) Genezy samego słowa nie będę rozwijał, można to sobie skojarzyć z MILF, czyli „Mom I’d like to fuck”, ale w naszym rozumieniu Mylffon to po prostu „mistrz”. Na płycie nie ma powiedziane, co to znaczy i niech tak zostanie. To po prostu mistrz z SND-u’.
– TEDE (Ślizg, nr 6/126)
Tytuł wyjaśnił nam zatem sam autor. Dla słuchaczy natomiast „Esende Mylffon” to jeden z najlepszych albumów, spośród tych, które nagrał TEDE. W 2006 roku płyta uderzała świeżością, była muzycznie zbieżna z ówczesnymi trendami za Oceanem, nie stanowiła jednak ich kalki, a bardziej sprawną odpowiedź. „Esende Mylffon” otwierał, zaraz po „Wstępizzle” w wykonaniu DJ’a Buhha, singlowy „Blask” – stuprocentowy banger, który połączony teledyskiem z klasycznie rapowym „To jeszcze nie koniec”, zapewnił płycie udaną promocję.
Jednak to inny singiel promujący „Esende Mylffon” zrobił największy hałas. Chodzi oczywiście „Airmax Classic”, w całości poświęcony butom i ubraniom. TEDE w swoich kawałkach wielokrotnie odnosił się do materialnych aspektów życia, do nawijania o hajsie przyzwyczajając od „S.P.O.R.T.u”. Tak dosadnego w przekazie numeru jak właśnie „Airmax Classic” wcześniej jednak nie było. Zaczął od czapek, rzecz jasna, New Era, zaraz potem pojawiły się baggy jeansy (kontra leginsy), dalej nawijał koszulkach, oczywiście PLNY, a skończył na butach, w tym przypadku Conversach, i w szczególności, Air Maxach. Dla malkontentów to już było za wiele, tymczasem fani TDF’a oraz słuchacze z bardziej otwartymi głowami byli zachwyceni. Tego luzu, bezpardonowości i lansu na scenie zwyczajnie nadal był niedobór, a TEDE dostarczał tego wszystkiego w nadmiarze. „Esende Mylffon” natomiast do zaoferowania miał o wiele więcej udanych kawałków. Niemalże hardkorowy, również singlowy „Glokk”, kompletnie boom-bapowy „Łap tego loopa”, w którym gościnnie pojawił się Wall-E, prześmiewczy i niezaadresowany oficjalnie diss „Pała to pała”, bausujący „Chory Pastor” czy najbardziej udany lovesong od Tedunia, napisany tym najfajniejszym długopisem, „Jakby jutra miało nie być”. Bez spoglądania na tracklistę, to właśnie te numery z „Esende Mylffon” pojawiają się w pamięci jako pierwsze. Czwarte solo TDF’a polecamy jednak w całości. Marcin Flint natomiast w swojej recenzji sprzed dwudziestu lat, do odsłuchu „Esende Mylffon” zachęcał tymi słowami:
’Być może to najlepsza solówka TDF’a. Gość jest przewożony do granic i irytujący, ale wreszcie ma równy album. A że mógłby mieć klasyka? Tak mu dopomóż Matheo. Przecież to jeszcze nie koniec’.
– Marcin Flint (Ślizg, nr 08/128)
Najbardziej wk*rwiający raper w kraju?
Nie da się ukryć, że TEDE właśnie za czasów „Esende Mylffon” irytował i wkurwiał najbardziej. Jednak nie swoich słuchaczy stanowiących bardzo sporą grupę, a kolegów z branży. TDF pozostałych raperów wyprzedzał bowiem już od samego debiutu, a tych niedotrzymujących tempa Wielkiego Joł, chociaż bardzo tego chcących, dopadała coraz większa frustracja. Własna wytwórnia, własna marka odzieżowa, do tego coraz częstsza obecność w telewizji i na „tak zwanych salonach”, aż w końcu rola w serialu „Kryminalni”. Moment kulminacyjny to natomiast kontrakt reklamowy z Samsungiem i własny model telefonu, złoty Samsung E380, potocznie zwany Tedefonem, który TEDE pokazał w teledysku do utworu „Glokk”. Kolejny raz wzniosła się więc fala krytyki, niosąca ten sam szlam o bananowym dzieciaku, komercjalizacji hip-hopu, sprzedaniu się, i tak dalej. Naturalnie, nie przejmował się tym sam TEDE, robiący coraz większy hałas i pieniądze, grając dwie trasy koncertowe promujące „Esende Mylffon”.
Król jest tylko jeden
Pod taki właśnie hasłem TEDE w 2006 roku wyruszył w trasę koncertową promującą „Esende Mylffon”. Tour pod nazwą „Król jest tylko jeden” wynikał z faktu, że sponsorem trasy był producent wódki Sobieski, od 2000 roku reklamującej się właśnie takim hasłem. Nie mam wiedzy, czy wcześniej inny raper miał sponsora w postaci giganta z rynku alkoholowego, TEDE natomiast, jak wyczytać możemy na Wikipedii, przy organizacji swojego tournée uzyskał dofinansowanie w kwocie ok. 200 tysięcy złotych. Trasa „Król jest tylko jeden” obejmowała 12 największych miast w kraju, promowana była jako seria wydarzeń ze specjalnymi efektami audio-wizualnymi, a na scenie TDF’owi towarzyszyli Kołcz, Kiełbasa, Stachu Stach, DJ Macu i Hardkorowe Brzmienie. Fragmenty tego, co działo się podczas trasy „Król jest tylko jeden”, zobaczyć mogliśmy na teledysku do wspomnianego powyżej singla „Airmax Classic”.
Reszta niech się schowa
Ciężko jest przypomnieć sobie inny polski rapowy album, który w wakacje 2006 zrobiłby większy hałas. Trudno jest też przywołać do tablicy innego rapera niż TEDE, o którym w tamtym czasie byłoby głośniej. W spotęgowaniu rozgłosu pomógł, rzecz jasna, beef. Rozkręcony przez samego TDF’a, aczkolwiek tłumaczącego , że numer „Zamknij Pysk” stanowi jedynie odpowiedź na przytyk ze strony Onara. Także w Ślizgu przeczytać mogliśmy: ’Jestem przekonany, że zwrotka Onara w kawałku numer jedenaście z płyty Płomienia jest do mnie. Dziewięć na dziesięć osób, którym to puściłem, uważa tak samo’. Na tym więc przeświadczeniu oparł się TEDE, rozpoczynając następnie z Płomieniem 81 jeden z bardziej ciekawych, i do dzisiaj wspominanych, beefów w polskim rapie. „Powiem na osiedlu”, „Sześciedziesiątkaósemka”, „69”, „Knebel w pysk” i „3 Korony” – to wszystko działo się w czasach „Esende Mylffona”, stając się klasyką rodzimych dissów. Aczkolwiek, pytanie, dlaczego w to wszystko wtrącił się Nowator, pozostaje do dzisiaj.
Pojawiły się PLNY
TEDE markę PLNY założył na długo przed „Esende Mylffon”, gdzieś w okolicach 1997 roku, w koszulkach i bluzach z charakterystycznym logo pokazując się jeszcze za czasów Warszafskiego Deszczu. Jednak to właśnie w 2006 roku nadszedł czas zalegalizowania i wyjścia na szeroki rynek brandu PLNY Textylia. Chwilę wcześniej fani TDF’a nosić mogli się już w zestawach Wielkie Joł Codziennie, a od teraz, także i w upragnionych PLN-ach. W kolejnych latach pojawiać zaczęły się kolekcje tematycznie związane z następnymi albumami TDF’a, jednak linia PLNY sprzed dwóch dekad związana była, rzecz jasna, z płytą „Esende Mylffon”. Pamiętne koszulki „Glokk”, te z logo „Esende Mylffon” czy z napisem „Szyjmy jakby jutra miało nie być” – wszystkie dostępne były w założonym, również w tamtym czasie, internetowym sklepie HolaHola, zapewniając rozkwit i coraz większą popularność marce PLNY Textylia.
Możecie zrobić okrzyk
TEDE na swoim czwartym solo jest niesamowicie wyraźny i dosadny. W kilku kawałkach rapuje dość agresywnie, w każdym jest niesamowicie pewny siebie i bezczelny, a spokojniejszych momentów na „Esende Mylffon” jest niewiele. Wpływ mają na to bangery dostarczone przez Matheo, a uzbrojony w nie TEDE jedzie twardo przed siebie, nagrywając album, który na stałe pozostał w głośnikach. Marcin Flint, w przytoczonej już recenzji stwierdził, że jest to 'prawdopodobnie najlepsza płyta, jaką da się zrobić bez szczypty kreatywności’, z czym akurat nie mogę się zgodzić. Dla mnie jest to bowiem jedna z najlepszych płyt, jakie nagrał TEDE i stawiam kropkę. Bardzo, bardzo wielu ówczesnym nastolatkom (w tym mnie) oraz tym starszym słuchaczom, „Esende Mylffon” zrobił wakacje 2K6, stając się soundtrackiem do letnich melanży i wakacyjnych wyjazdów. Nie wymienimy nagród, jakie TEDE otrzymał za swój czwarty solowy album, gdyż dwadzieścia lat temu polski rap zaliczał regres, a najbardziej prestiżowym plebiscytem był ten prowadzony przez Polskie Radio Szczecin i audycje WuDoo wraz z portalem Hip-hop.pl. Tam też „Esende Mylffon” wbił się na 2. miejsce w albumach 2006 roku, a „Blask / To jeszcze nie koniec” okazał się być trzecim najlepszym singlem roku. Nadmienić warto, że „Esende Mylffon” w 2020 roku doczekał się reedycji w wersji rozszerzonej i wówczas pojawił się 2. miejscu w zestawieniu OLiS. Sprawdźmy zatem kolejny raz, jak „Esende Mylffon” brzmi w całości, i czekajmy na piątek, kiedy TEDE zaprezentuje „XXENDE MYLFFON”.

Tede – Esende Mylffon: Hałas
- Wstępizzle
- Blask
- Hity na czasie
- Glokk
- Randka
- Airmax Classic
- Armia Wielkie Joł feat. Kołcz, Kiełbasa, Psychostach, Matheo
- Zamknij pysk!
- Chory Pastor
- Szieeea
- Łap tego loopa feat. Wall-E
- 21 palec
- Klawizzle
- Zdzi-ro
- Nic za darmo
- O tak o!
- Jakby jutra miało nie być
- Esende Mylffon feat. Matheo
- Pała to pała (RMX)
- Wielki Buhh feat. DJ Buhh
- Blask (Screwed & Chopped RMX)
- To jeszcze nie koniec
(Wykorzystane cytaty pochodzą z magazynu Ślizg, numery 06/126 oraz 08/128
Zdjęcie główne – okładka płyty „Esende Mylffon”)
















