Podpisana przez ponad 2 tys. poznaniaków petycja nie pomogła. Poznańskie Inwestycje Miejskie oficjalnie ogłosiły przetarg na budowę nowego obiektu w miejscu skateparku na Ratajach. Popularna wśród młodzieży „Wyspa” ma zostać rozebrana, a w jej miejscu powstać ma Centrum Plażowych Sportów. Środowisko skaterskie jednak nie poddaje się i dalej walczy o swoje. Czy możliwy jest to wypracowania jakikolwiek kompromis?
Pamiętacie kawałek „Policyjne cz.1”, z albumu 52 Dębiec „P-Ń VI”? W jego końcówce padają słynne słowa: „Hałasuje młodzież, a gdzie mamy iść? Boisk nie ma, nic nie ma”. I był taki czas, kiedy w Poznaniu zaczęły powstawać orliki i inne obiekty sportowo-rekreacyjne, dające młodym mieszkańcom miasta alternatywy dla siedzenia pod blokiem. Jednym z nich był skatepark Wyspa, zbudowany w 2009 roku. Przez ostatnie 16 lat wychowało się tam kilka pokoleń skaterów, przyczyniając się do rozwoju sportów ekstremalnym w Polsce. Tuż przed tegorocznym Bożym Narodzeniem, władze miasta postanowiły jednak przekreślić tę piękną, kilkunastoletnią historię. Pomimo podpisanej przez ponad 2 tys. poznaniaków petycji, PIM ogłosiło oficjalny przetarg na likwidację Wyspy i wybudowanie w jej miejscu Centrum Plażowych Sportów.
Miasto Poznań od lat promuje się hasłem „Poznań stawia na sport”. W haśle tym brakuje jednak doprecyzowania, że stawia konkretnie na te dyscypliny, którymi interesują się osoby w ratuszu decyzyjne. Pierwszy zastępca prezydenta Jaśkowiaka, Marcin Gołek, ogłaszając przetarg w swoich social mediach, nazwał go dobrymi wieściami dla poznańskiego sportu. Jak się jednak okazuje, to co dla jednych jest dobrą wieścią, dla innych oznacza wyrzucenie na zbity pysk z miejsca, które poniekąd było ich drugim domem. Jeśli Wyspa zostanie rozebrana, młodzież będzie zmuszona jeździć do Swarzędza, Suchego Lasu czy Mosiny.

Autor w/w petycji, Maciej Kominkiewicz, odnosi się do sytuacji następująco:
„Argument, że skatepark jest mało uczęszczany, nie jest zgodny z prawdą. Codziennie korzysta z niego wielu pasjonatów deskorolki, rolek, hulajnóg i BMX-ów. Likwidacja tego obiektu oznaczałaby odebranie młodym ludziom możliwości rozwoju sportowego i kulturalnego”.
Czy jest jakakolwiek szansa na uratowanie Wyspy w aktualnej formie? Niestety nie. Decyzja już zapadła. Miasto co prawda zaznacza, że nowy, zadaszony obiekt sportowy z boiskami i trybunami, zajmie 1854 z liczącej łącznie 2 tys. m kw. powierzchni. Argument ten jest jednak śmieszny, bo pozostałe, niecałe 150 m kw. jest absolutnie niewystarczające, by jak dotąd pomieścić jeżdżących na deskorolkach, rolkach, hulajnogach i BMX’ach. Szansy na przetrwanie Wyspy upatrywać trzeba więc w słowach rzecznika POSiR’u, Filipa Borowiaka. Na łamach Głosu Wielkopolskiego zadeklarował, że trwają poszukiwania miejsca, w które skatepark mógłby zostać przeniesiony. I za te słowa Pana rzecznika trzymamy, czekając na realne kroki w celu przeniesienia Wyspy na nową lokalizację. W międzyczasie zachęcamy do, bardziej już symbolicznego, podpisana wciąż aktywnej petycji, by wyrazić poparcie dla skateparku na Ratajach.
(Fot. główna – źródło: Radio Eska)










