Numer Raz nadal spoko – recenzja albumu „Żyję się tylko raz”

Maciej Werner
Numer Raz - Żyje się tylko raz - recenzja

Numer Raz, wraz z początkiem 2026 roku, wrócił po siedemnastu latach z nowym, solowym albumem. Trochę zatem na następcę płyty „Ludzie, maszyny, słowa”, i zarazem trzecie solo współzałożyciela legendarnego Warszafskiego Deszczu, poczekać musieliśmy. Czy było warto? Sprawdźcie naszą recenzję albumu „Żyje się tylko raz”.

Powroty znanych raperów są, w większości przypadków, ciekawym wydarzeniem na scenie. Z wielu względów. Poczucie tęsknoty za świeżymi kawałkami dawno nie słyszanego twórcy, chęć sprawdzenia jak powracający daje sobie radę w zastanej rzeczywistości, czy przerwa zaowocowała twórczym progresem, a może spowodowała regres? Na muzyczne powroty spojrzeć możemy zatem z różnych perspektyw, co potęguje zainteresowanie. Jak więc ze swoim powrotem poradził sobie Numer Raz?

Jak zawsze, jest spoko

Numer Raz mistrzem brawurowej techniki czy lirycznej ekwilibrystki raczej nigdy nie był. Warszawski weteran był, i jest nadal, jednak raperem, którego dobrze się słucha. Barwa głosu, flow, sposób składania rymów – wszystko to tworzy wyluzowany styl Numera, który nie uleciał z czasem, a który sprawił, że wcześniejsze solówki, jak „Muzyka, bloki, skręty” oraz „Ludzie, maszyny, słowa”, to udane albumu. Z kolei świeży, zatytułowany „Żyję się tylko raz”, stanowi ich sprawną kontynuację, będąc także materiałem przyjemnym w odbiorze. To właśnie ta przyjemność płynąca ze słuchania solówek Numera Raz była głównym skojarzeniem z tymi starszym płytami, a ta najnowsza, tego skojarzenia nie zaburza. To już jest olbrzymi plus „Żyję się tylko raz”, gdyż autor sprostał oczekiwaniom. Aczkolwiek nie jest to jedynie zasługa Warszawiaka.

Z pomocą przyszli bowiem Ślązacy, a Three50 i DJ Eprom to kolejni bohaterowie albumu „Żyję się tylko raz”. Warstwa muzyczna płyty, powierzona w ręce wyżej wymienionych, jest bowiem kapitalna i perfekcyjnie skrojona pod gospodarza. Producenci idealnie wyczuli, jakich podkładów potrzebuje Numer Raz i takie dokładnie dostarczyli. Bity przyjemnie (to słowo jeszcze się powtórzy kilkukrotnie) płyną, a raper razem z nimi. Jest klasycznie, są sample, są scratche, są cuty. Wszystko się zgadza, tworząc pole do popisu dla Numera Raz. A ten roboty Three50 i DJ’a Eproma nie zmarnował, nagrywając porządne kawałki. „Żyję się tylko raz” to spójna płyta, zarówno jeśli chodzi o teksty, jak i muzykę.

Numer Raz swoim najnowszym albumem dokonuje rozliczenia z przeszłością. „Żyję się tylko raz”, ale jednak raper spogląda wstecz, dokonując bilansu zysków i strat. Czyni to trzecie solo Numera, w odróżnieniu do poprzednich, płytą bardziej nostalgiczną. Otrzymujemy refleksje w temacie współczesnego świata od blisko pięćdziesięcioletniego faceta, wymieszane ze wspomnieniami, umiejącego przy tym jednocześnie opowiedzieć o sobie i swoim aktualnym samopoczuciu, a także wadach, czy dla równowagi, zaletach. Numer Raz przyznaje się do własnych błędów, ale klarownie wykłada też oczekiwania wobec przyszłości, a album „Żyję się tylko raz” postrzegać można jako formę zrzucenia zalęgających przez lata przemyśleń. Numer Raz świadom przy tym jest swojej pozycji na scenie i swojego wkładu w rozwój polskiego rapu. Nie zapominajmy, że to raper, który nagrał jedną z najważniejszych płyt dla naszego rodzimego hiphopu, jak przez wielu postrzegane jest „Nastukafszy…”. Follow-up’ów do Warszafskiego Deszczu na „Żyję się tylko raz”, z resztą, kilka usłyszymy. Chociaż płyty nie otwierają już dźwięki padającego deszczu, a odgłosy burzy, co także jest całkiem wymowne. Numer Raz na nowej płycie definitywnie zamyka już ten rozdział. Chociaż, outro sugestywnie zatytułowane „Po deszczu wychodzi słońce”, uznać można za pozostawienie, dla kolegi z zespołu, furki lekko niedomkniętej.

Było o gospodarzu albumu „Żyję się tylko raz”, było o producentach, to teraz miejsce należy się gościom. Tych bowiem Numer Raz dobrał bardzo sprawnie. Bartek Królik zaśpiewał rewelacyjny refren w singlowym „Na Zawsze”. Zaproszenie natomiast Natalii Kukulskiej i Peji to, oczywiście, przytyk w stronę TEDEGO. Czy udany? Refren w „Szczęściu” jest zdecydowanie fajniejszy, niż gościnna zwrotka Rycha, moim zdaniem, średnio odnajdującego się przy wyluzowanym Numerze. Tutaj chodziło o samą obecność. Co innego kawałek „Ślady” z Molestą, czyli spotkanie dobrych znajomych ze „starej szkoły” lub „Underground” z reprezentantami młodszego pokolenia – Plako Wajberem i Pryksonem Fiskiem.

Trzeba jednak zaznaczyć wyraźnie. „Żyję się tylko raz” to album dedykowany słuchaczom, lubiącym styl Numera Raza. W przypadku, gdy raper wcześnie nie trafiał w Wasze gusta, to tegoroczna nowość tego nie zmieni. Jeśli jednak cenicie sobie wcześniejsze solówki weterana warszawskiej sceny, to płyta „Żyję się tylko raz” z pewnością, także się Wam spodoba. Numer Raz natomiast obiecuje, że album ten nie jest ostatnim słowem i w przygotowaniu są już kolejne rzeczy. Gdyby jednak okazało się, że po „Żyję się tylko raz” nie ukaże się już nic więcej, to album ten będzie bardzo udanym zamknięciem dyskografii Numera Raz.

Numer Raz – Żyje się tylko raz

  1. Intro ft. Moose
  2. Plan Gry
  3. Skit śląski ft. Moose
  4. Mówisz i masz (Pora Wersów)
  5. Na zawsze ft. Bartek Królik
  6. Skit dziennikarski ft. Moose, Marta Hoppe
  7. Historie 2
  8. CL ft. Aurelia
  9. Nie radzę
  10. Skit klubowy ft. Moose
  11. Hej hej hej ft. Bartek Królik
  12. Szczęście ft. Natalia Kukulska
  13. Ślady ft. Molesta Ewenement
  14. Miałem Sen ft. Peja
  15. Underground ft. Plako Wajber, Prykson Fisk
  16. Nie przeszkadzam
  17. Skit Legenda ft. Moose, Andrzej Leszczyński
  18. Jestem legendą
  19. Klamra Skit ft. Moose
  20. Po deszczu wychodzi słońce – Outro

(Fot. główna – źródło: mat. prasowe Czwórka Polskie Radio)

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Jeśli lubisz, to co robimy, możesz nas wesprzeć na:

PODOBNE ARTYKUŁY

NAJNOWSZE