Kolejny wielki nieobecny złotej ery polskiego podziemia uzupełnił streamingi. Mowa o „Hipocentrum” PeeRZeta, czyli pierwszym, a dla wielu kultowym nielegalu krakowskiego króla panczlajnów i wielokrotnych rymów.
Oficjalne streamingi, w kontekście polskich klasyków rapowych, wciąż są momentami niekompletne. Zarówno jeśli chodzi o mainstream, jak i podziemie. Przez ostatnie lata za uzupełnienie ich zabrała się, na przykład ekipa Ortega Cartel. W marcu tego roku Patr00 i Piter Pits wrzucili kultową „Lavoramę” z 2009 roku. Tym samym cała dyskografia Polaków mieszkających w Kanadzie, jest już dostępna na platformach streamingowych.
Wśród artystów, których twórczości brakuje w sieci w cyfrze, pozostaje PeeRZet. Krakowski MC do niedawna pochwalić mógł się tylko jednym albumem na streamingach – „Doktorem Majkiem” z 2014 roku. Tydzień temu stan rzeczy uległ jednak zmianie. Uploadu doczekał się bowiem niezależny debiut Przemka, zatytułowany „Hipocentrum”. Krążek z 2008 roku w oczach wielu słuchaczy ustawił PeeRZeta wtedy w ścisłej topce polskiego podziemia. Lekkość z jaką raper składał wielokrotne rymy, a także błyskotliwość jego panczlajnów i gierek słownych, robiła ogromne wrażenie jak na tamte czasy. Ba! Robi wrażenie nawet po latach. Jeśli więc jaraliście się „Hipocentrum” wtedy, po latach możecie je sobie przypomnieć za pośrednictwem swoich ulubionych serwisów streamingowych.
(Fot. główna: okładka albumu „Hipocentrum”)














