Mamy tu niezły „Rajzefiber” – recenzja albumu Shelleriniego

Maciej Werner
Shellerini - Rajzefiber - RECENZJA

Shellerini w ubiegłym miesiącu zapewnił słuchaczom „Rajzefiber”. Piąty solowy album, tytułem nawiązujący do stanu ekscytacji, zdenerwowania tzw. 'gorączki przed podróżą’, którą w tym przypadku jest kolejna płyta reprezentanta PDG. I faktycznie, Szelma na nowej płycie zapewnił nam podróż po lirycznych i brzmieniowych rejonach, wcześniej nie eksplorowanych. Dla Shellera także jest to podróż na kolejny, jeszcze wyższy poziom na rapowej scenie.

Rajzefiber to słowo wzięte z poznańskiej gwary i dla słuchaczy mieszkających w Wielkopolsce jest terminem ogólnie znanym, nie wymagającym wyjaśnienia. Shellerini zasięg ma jednak ogólnopolski, zatem i w oficjalnym opisie wydanej w październiku płyty czytamy, że tytuł albumu dotyczy: „stanu ekscytacji, zdenerwowania tzw. „gorączki przed podróżą”, podróżą którą w tym wypadku jest kolejny album rapera”. Przyznam, wychowałem się w Poznaniu i wyjaśnienie to nie do końca mi pasowało. Rajzefiber czułem bowiem słuchając bardzo udanych singli zwiastujących nowe solo Shellera, z niecierpliwością oczekując premiery następcy „Produktu Lokalnego”. Ekscytację odczuwałem zatem jeszcze przed ukazaniem się płyty. Zrozumienie przyszło wraz z odsłuchem „Rajzefiber”. Ten album faktycznie jest podróżą, a każdy kolejny na nim utwór potęguje stan ekscytacji – nad tym jak bezbłędnym raperem jest Shellerini.

Zawsze Dalej, Zawsze Wyżej

Shellerini mając na koncie równą, utrzymaną na wysokim poziomie dyskografie, nadal robi postępy. Czyniąc tym samym swoje kolejne albumy, jeszcze lepszymi, co w przypadku raperów z podobnym stażem na scenie, nie jest takie oczywiste. Sheller nie osiada na przysłowiowych laurach, nie zawierza swojej doskonałej technice, tylko cały czas stawia na rozwój, niczym rookie chcący udowodnić, że stale ma do pokazania coś nowego. Jest to ogromna zaleta Szelmy, a na albumie „Rajzefiber” uczyniony progres (tak, można być jeszcze lepszym), słychać doskonale. Raper wprowadził w swoje flow więcej melodii, zdarzają się też lekko podśpiewane fragmenty. Słyszeliśmy to już na poprzednich płytach Shelleriniego. Jednak na tej najnowszej jest ich więcej, są też bardziej wyraźne. Najbardziej w momencie, gdy z pomocą w nagraniu utworu „Nie Śpię” przychodzi AZ-YL z Natura2000, ale również w singlowym „0420.061” czy w „Labie”, gdzie gospodarzowi towarzyszą Biak i Pers.

Na albumie „Rajzefiber” dzieje się także w warstwie brzmieniowej. Najintensywniej, gdy wchodzi drum’n’bassowy bit Chrisa Carsona w numerze z udziałem Miłego ATZ’a. Pozostali producenci płyty, The Returners, Voskovy, Ceha, Sher7ock czy Szwed SWD, również nie zawodzą. Podobnie jak pozostali zaproszeni goście: Polska Wersja i donGURALesko.

Almighty PDG

Pierwsze skrzypce na albumie „Rajzefiber” oczywiście gra Shellerini. Gospodarza słucha się najlepiej. Szelma jest też autorem najbardziej zapadających w pamięć wersów. Poznaniak po mistrzowsku operuje swoim wokalem. Podobnie jak flow i charakterystyczną, zachrypnięta barwą głosu, którą raper dodatkowo moduluje według potrzeb. Klasa. Do tego teksty, często enigmatyczne, wymagające nieco rozkminienia, by je prawidłowo zrozumieć. Shellerini stosuje porównania dotąd niestosowane, wykazujące dużą świadomość, obycie w popkulturze oraz oczytanie. Głupot na płycie „Rajzefiber” nie usłyszymy. Zamiast tego Szelka ma dla nas pakiet świeżych i aktualnych obserwacji, gorzkich, skłaniających do pomyślenia. Jak przyznaje sam autor, poczynionych, będąc „po drugiej stronie sali, gdzie ta proza życia”.

Raper jest nadal blisko społeczeństwa, egzystuje w nim, męczy się small-talkami w windzie. Ta zwyczajność osoby Shellera połączona z nieprzeciętnymi skillsami i ciekawymi tekstami daje kapitalny rezultat, mający odbicie na albumie „Rajzefiber”. Pewnie też dlatego na najnowszej płycie znalazło się miejsce na, pierwszy zdaje się, love song autorstwa Shelleriniego, czyli „Nie miej złudzeń”. Reprezentant WSRH nie zatraca jednak swojego penerskiego, hardkorowego stylu. To nadal ten rap, „jakbyś w nos z łokcia dostał”. Tylko jeszcze lepiej poskładany. Szelma zaskakuje rymami na jakie wcześniej nikt jeszcze nie wpadł. Miotając nimi w każdym z czternastu kawałków na płycie, dodając tym samym „Rajzefiber” spory repeat value. Dowodzi to wszystko stałego, wspomnianego powyżej, progresu Shellera – jednego z raperów, którzy z wiekiem stają się coraz lepsi, a kolejne płyty jeszcze bardziej doskonałe.

Bon Voyage

„Rajzefiber” to kapitalna płyta, może nawet najbardziej udane solo Shelleriniego? Z pewnością to mocny kandydat do jednego z albumów 2025 roku. Na tym zależałoby zakończyć, gdyż recenzja wyszła wystarczająco długa. Dodać można jedynie, że Shellerini, będąc nieco w nieciu kumpli z tego samego miasta, cieszących się wiele większą popularnością, stał się, względem poziomu wydawanych albumów, czołowym raperem w Poznaniu. Najlepszym na to dowodem jest „Rajzefiber”.

Shellerini – Rajzefiber

  1. Rajzefiber[prod. Chris Carson]
  2. Po Lecie [prod. i gramofony The Returners]
  3. Poliester [prod. Voskovy, gramofony DJ Taek]
  4. 0.420.061 [prod. i gramofony The Returners]
  5. Nie Śpię feat. AZ-YL [prod. Sherl0ck]
  6. Jungle feat. Miły ATZ [prod. Chris Carson]
  7. Laba feat. Biak, Pers [prod. Julas]
  8. Nie Miej Złudzeń [prod. Ceha, gramofony DJ Flip]
  9. Ortaliony feat. Polska Wersja [prod. Szwed SWD, gramofony DJ Decks]
  10. Almighty PDG feat. donGURALesko [prod. Ceha, gramofony DJ Soina]
  11. Latenitesessionskit [prod. i gramofony The Returners]
  12. Obskur [prod. TASTYdope, Saburrakap]
  13. Zawsze Dalej, Zawsze Wyżej [prod. PSR]
  14. Bon Voyage [prod. i gramofony The Returners]
  15. Obskur RMX [prod. i gramofony The Returners]

(Fot. główna – okładka albumu „Rajzefiber”)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

PODOBNE ARTYKUŁY

NAJNOWSZE