Wśród młodych reprezentantów polskiej sceny rapowej, poleciały strzały. Po wycelowanej w stronę BSK zwrotce Miłego ATZ, w ramach cypheru „Nowe Rozdanie: Rhythm + Flow”, dissy na duet z Biskupina nagrali także Krzaquu i Kosma Król. Najprawdopodobniej jednak nie wywiąże się z tego beef.
Roxanne Shanté i jej zemsta
Dissy i wywiązujące się z nich beefy od dekad są stałym elementem kultury hip-hopu. Pierwszym znanym konfliktem w rapie, toczonym na bitach, było tzw. ’Roxanne Wars’, czyli starcie pomiędzy Roxanne Shanté i grupą UTFO. Beef rozpoczął się, wypuszczonym w 1984 roku, dissem „Roxanne’s Revenge”, który raperka z Queens nagrała na bicie Marley Marla. Od tamtych wydarzeń minęło 40 lat, przynosząc nam gro kolejnych konfliktów pomiędzy raperami. Nie sposób nie wspomnieć tu o zeszłorocznym „Not Like Us”, w którym Kendrick Lamar zezłomował Drake’a, wykręcając astronomiczną liczbę 347 milionów wyświetleń w serwisie YouTube.
A u nas Spawacze i Peja byli pierwsi
Polacy nie gęsi, swoje beefy też mają. Pierwszy z nich, zapisał się w historii naszej sceny w roku 1995. Wiecie o jakim numerze mowa? Oczywiście, chodzi o „Anty Liroy’a”, nagranego przez Nagły Atak Spawacza oraz Peję. Można powiedzieć, że utwór ten, podobnie jak „Roxanne’s Revenge” w Stanach, stał się w Polsce punktem zwrotnym, otwierającym nowe możliwości użycia rapu. Kolejne dissy były więc jedynie kwestią czasu. Jedne z najciekawszych wojen stoczyli ze sobą, m.in. Ten Typ Mes i Mezo, Onar i Tede, Peja i Tede czy Peja i Parias.
Gen Z sięga po diss
Jak się okazuje, młodej szkole również nie brakuje temperamentu i nie boi się sięgnąć po diss, żeby wytłumaczyć pewne kwestie. Na celowniku znalazł się skład BSK. Czym zasłużyli sobie na takie 'uznanie’? Lista ich grzechów jest długa i na bieżąco wydłuża się jeszcze bardziej, wraz z kolejnymi osobami, które decydują się opowiedzieć o swoich doświadczeniach z Fifim i Jay-K. Wszystko zaczyna się od wątku ziomka, który finansował ich działania, udostępniał studio, a kiedy nie był już potrzebny, bez słowa wyjaśnienia został wyrzucony ze składu. Mało tego, BSK odebrali mu dostęp do serwisów streamingowych, które były wspólne i usunęli z nich jego wcześniejsze numery. Pojawia się także wątek kradzieży pieniędzy ze ściepy na jednym z wrocławskich skateparków. Do tego dochodzą zarzuty o dwulicowość, przerośnięte ego, desperacką chęć zrobienia kariery i kalkulowanie najbardziej opłacalnych oraz szereg toksycznych zachowań.
BSK dostało hattricka
Nieprzyjemne historie z BSK w roli głównej nawarstwiały się, aż czara goryczy się przelała. W ostatnich dniach dissy na duet wypuściło aż 3 raperów – Miły ATZ, Krzaquu oraz Kosma Król. Treść ich utworów pokrywa się z w/w informacjami o zachowaniu duetu z Biskupina. Ofensywę zainicjował Atezeciak, zwrotką w „Nowe Rozdanie: Rhythm + Flow”. W ubiegły piątek swoją część historii dołożył Krzaquu, w utworze „Zbuntowani”, a trzeci strzał poszedł wczoraj od Kosmy, w formie numeru „Lingo”. Krzywe akcje BSK najbardziej personalnie zdają się jednak dotykać Krzaqaa. W jego dissie przywołane zostają 2 sytuacje, kiedy Fifi i Jay-K nie okazali mu podczas koncertów szacunku, okazując go za to Miłemu ATZ, z którym znajomość była dla nich bardziej perspektywiczna. Poza tym, urodzony w 2005 roku MC opowiada o zakładaniu przez duet fałszywych kont, podszywaniu się pod dziewczyny i pisaniu do niego.
Czyli beefu nie będzie?
Co na to BSK? Zapowiada się na to, że odpowiedzi nie będzie. A przynajmniej nie tej rymowanej. I w sumie nic dziwnego, bo środowisko zdaje się przemawiać w sprawie jednogłośnie i na niekorzyść chłopaków z Biskupina. Zespół przeżywa poważny kryzys wizerunkowy. Wdanie się w beef, gdzie musieliby poodbijać argumenty i ustosunkować się bardziej konkretnie do poszczególny zarzutów, mogłoby ich pogrążyć. Zamiast tego więc Jay-K ograniczył się do napisania paru zdań lichych wyjaśnień na swojej relacji instagramowej:














