„Harlem’s Finest: Return Of The King”, wyczekiwany, pośmiertny album nieodżałowanego króla Harlemu ukazał się wczoraj jako kolejna część wydawniczej sagi „Legend Has It…”. Big L z zaświatów powrócił zatem raz jeszcze, w dzień najbardziej adekwatny z możliwych. Legendarnemu MC w tym powrocie towarzyszą natomiast JAY-Z, Nas, Method Man, Joey Bada$$ oraz… Mac Miller.
Wytwórnia Mass Appeal praktycznie do tygodnia premiery „Harlem’s Finest: Return Of The King” w tajemnicy trzymała szczegóły tego wyczekiwanego albumu. Trzydzieści lat po ukazaniu się „Lifestylez ov da Poor & Dangerous” oraz dwudziestu pięciu dzielących od wydania „The Big Picture”, ogrom słuchaczy wypatrywało bowiem jeszcze jednego albumu legendarnego Big L’a, w którym można by zasłuchać się na równi z poprzednimi. Czy zatem prowadzący przez Nasira Jonesa label sprostał zadaniu, wypuszczając pośmiertny album Bishopa Lamonta w ramach serii „Legend Has It…”?. Zdania są podzielone. Jeśli ktoś oczekiwał, że Mass Appeal wynajdzie z czeluści kompletne, niesłyszane dotąd numery Big L, lub chociaż całe zwrotki, zapewne się rozczarował.
Na „Harlem’s Finest: Return Of The King” usłyszymy bowiem w większości rzadkie i niepublikowane wolne style Big L’a. Jest to już bardzo dużo, gdyż jeśli chodzi o freestyle, to Big L należy do niepokonanych mistrzów. Wyszukano i odświeżono także dema nagrywanych przez L Corleone kawałków czy zwrotki z różnych mixtape’ów. Wszystko to składa się w zgrabną całość złożoną na jednym albumie. Chociaż niektóre utwory są stanowczo zbyt krótki to dla lepszego efektu, urozmaicono je obecnością ciekawych gości.
JAY-Z pojawia się w „7 Minute Freestyle”, jednak jest to dobrze znany zapis z audycji Stretch & Bobbito z ’95. Kawałek „u aint gotta chance”, do którego z kolei dograł się Nas puszczono wcześniej jako singiel, a dalej pojawiają się jeszcze Method Man, Novel, Joe Budden oraz Joey Bada$$. Na „Harlem’s Finest: Return Of The King”, co warto osobno podkreślić, umieszczono zwrotkę również Mac Millera, nie mającego szans by za życia nagrać numer z Big L’em. Utwór zatytułowany „Forever” jest natomiast jednym z bardziej udanych z całej płyty.
Big L był reprezentantem Diggin’ in the Crates Crew. Bitów od producentów z D.I.T.C. na „Harlem’s Finest: Return Of The King” usłyszmy niestety niewiele. Jeden podrzucił Lord Finesse, a drugi, obecny także na featuringu, Showbiz. I to tyle. Podkładów od Diamonda D czy Buckwilda zabrakło. Aczkolwiek warstwa brzmieniowa pośmiertnego albumu Big L’a i tak jest udana. Zatroszczyli się o nią, m.in., G Koop, Crumley, Conductor Williams, Mike Heron, Chakra, Beat Butcha i Ron Brownz. Co także warto osobno zauważyć, do roli producenta wykonawczego płyty zaangażowany został Royce Da 5’9″. Efekt końcowy na pewno spodoba się fanom Big L’a, pozostałym słuchaczom klasycznego rapu powinien przypaść do gustu, a dla reszty „Harlem’s Finest: Return Of The King” może być interesującą kapsułą czasu.

Big L – Harlem’s Finest Return of the King
- Harlem Universal
- u aint gotta chance
- RHN (Real Harlem Niggas)
- Fred Samuel Playground ft. Method Man
- Big Lee & Reg
- All Alone (Quiet Storm Mix) ft. Novel
- Forever ft. Mac Miller
- 7 Minute Freestyle ft. JAY-Z
- Doo Wop Freestyle (’99) ft. Joe Budden
- Stretch & Bob Freestyle (’98) – Don & Sacha Intro
- Stretch & Bob Freestyle (’98)
- Grants Tomb ’97 (JazzMobile) ft. Joey Bada$$
- Live @ Rock N Will ’92 ft. Showbiz
- How Will I Make It (Park West High School Mix)
- Don And Sacha @ Inwood Hill Park (Closing Scene)
- BONUS: Put The Mic Down ft. Party Arty
(Fot. główna – okłada albumu „Harlem’s Finest Return of the King”)














