Równo 25 lat temu Kaliber 44 wypuścił „3:44”. Album po latach cieszący się statusem podobnie ważnego i kultowego jak dwa poprzednie, a przez następne kilkanaście lat postrzegany jako ostatnie wydawnictwo zespołu z Katowic. Album wyjątkowy z wielu powodów, nagrany już bez udziału Magika, a którego dzisiejszy jubileusz premiery obchodzimy w cieniu tragedii sprzed kilku miesięcy, jaką niewątpliwie była śmierć Joki.
Kaliber 44 na rapową scenę na początku lat 90. nie wszedł (chociaż w tym przypadku ciężko mówić o wchodzeniu, a bardziej o tworzeniu) z płytą czysto rapowo. Będąca wynikiem inspiracji pierwszym Wu-Tang Clanem czy pierwszym Cypress Hill „Księga Tajemnicza. Prolog” z pewnością jednak nie wszystkim ówczesnym słuchaczom rapu w Polsce przypadła gustu. Wydany w 1998 roku, dwa lata po debiucie, album „W 63 Minuty Dookoła Świata” od psychorapu już zdecydowanie odchodził, był o wiele bardziej rapowy, jednak nadal nie na tyle, aby wzbudzić ogólny entuzjazm. To stało się dopiero po premierze trzeciej płyty. Kaliber 44 album „3:44” wypuścił 2 września 2000 roku. Prawie dwa lata po opuszczeniu składu przez Magika, o czym nie każdy słuchacz jeszcze wiedział.
„3:44”, zaraz po otwierającym płytę skicie „Jeden” wita nas cutem (z Józefa Piłsudskiego oraz Rycha Peji) „I teraz, jak na początku, jesteśmy tylko awangardą hiphopową / I nie zmienia się nic”, chociaż zmieniło się praktycznie wszystko. Brzmienie Kalibra 44, sposób rymowania, a przede wszystkim, skład osobowy. Premierę płyty „3:44” zapowiedziano kilka miesięcy wcześniej singlem „Konfrontacje / Rutyny” będącym solowym popisem Abradaba. Pojedyncze utwory na płytach K44 nie były jednak niczym nowym, zatem nie wszyscy słuchacze spodziewali się, że na płycie nie usłyszą już Magika. Usłyszą natomiast pojawiający się gościnie w aż trzech numerach duet WSZ & CNE, który współpracę z katowickim składem nawiązał podczas pamiętnych Juwenaliów w Białymstoku wspomagając K44 na scenie, gdy śp. Joka grał koncert ze złamaną nogą. Było to początkiem Baku-Baku Składu, obecnego nie tylko na „3:44”.
Głównymi raperami w Kalibrze 44 pozostali zatem Abradab i Joka. Bracia Marten wspólnych kawałków na „3:44” mają jednak zaledwie pięć, z czego w dwóch z nich pojawiają się również Wujek Samo Zło i Człowiek Nowej Ery. Pozostałe utwory to solówki Daba i jedyne „Litery” autorstwa Joki. Podział ten częściowo wynikł z faktu, że w tamtym czasie Abradab przygotowywał się do rozpoczęcia solowej kariery i niektóre utwory, finalnie znajdujące się na trzecim Kalibrze, nagrywane były z tą właśnie myślą. Także od strony muzycznej „3:44” stanowi spory popis Abradaba produkującego większość bitów. W stworzeniu warstwy muzycznej tego albumu duży wkład mają zatem również Madmagister i DJ-Feel-X. Zwłaszcza drugi z wymienionych, jako pełnoprawny członek zespołu, do spółki z DJ’em Bartem, mocno zaznaczył swoją obecność na „3:44”. DJ-om na scratche i cuty pozostawiono tak dużo miejsca i swobody, że trzecią płytę Kalibra 44 śmiało uznać można za w połowie turntablistyczną. Wszechobecne scratche i cuty, a także dograne partie kontrabasu czy gitary akustycznej, będące z kolei zasługą Madmagistra, z pewnością także wielu słuchaczy zaskoczyły. Podobnie jak same teksty raperów na „3:44”.
Kaliber 44 na swojej trzeciej płycie nie jest już tak abstrakcyjny, a teksty, chociaż nadal mocno spowite dymem, bardziej przyziemne i mniej odrealnione. Na przeciw temu stwierdzeniu wychodzić mogą jedynie singlowe „Konfrontacje”, pozostałe numery na „3:44” jednak, przynajmniej dla mnie, były najbardziej „życiowymi” i przyziemnymi kawałkami, jakie dotąd nagrali Abradab i Joka. Z pewnością bardziej przyswajalnymi niż na dwóch wcześniejszych płytach K44. I ponownie wtaczającego do słownika młodych ludzi w Polsce sporą ilość cytatów, zwrotów, czy określeń. Już kilka z nich uświadczymy jedynie w wybranych na single kawałkach „Konfrontacje” czy „Normalnie o tej porze”. Wspominając utwory promujące „3:44” warto wspomnieć o ogromnej ich popularności. „Konfrontacje” dostały się na listę przebojów Polskiego Radia, a na liście Radiostacji ustanowiły rekord, utrzymując się na niej przez ponad dwieście tygodni. Z kolei „Normalnie o tej porze” zobrazowano pierwszym w pełni profesjonalnym teledyskiem w historii K44, a do jego nieodpłatnego nakręcenia zgłosili się sami twórcy – Robert Skulski i Remigiusz Przełożny. Efektem była nominacja na festiwalu teledysków YachFilm.
Album „3:44” powstawał przez dwa lata, o czym nawija sam Abradab w jednym z tekstów. Tytuł płyty natomiast, który śmiało rozumieć można jako „Trzeci Kaliber 44”, tego właśnie nie oznacza. Znaczenie tytułu płyty wyjaśnił jakiś czas temu odpowiedzialny za jej grafikę Forin: „Siedzieliśmy sobie przy nagrywaniu kolejnej płyty. Mówimy 'wychodzimy już z tego studia, jest tak późno’. Tam było tak nadymione od wiadomo czego… Wszystko tam się działo. Ktoś spojrzał na zegarek. „Która godzina?”. „3:44”. I to tak się powieliło z cztery razy„. Płyta „3:44” wśród fanów wzbudziła mieszane uczucia, o czym najlepiej świadczy sprzedaż o ponad połowę niższa od dwóch poprzednich. Na Złotą Płytę przyznawaną po przekroczeniu progu 100 tysięcy sprzedanych egzemplarzy, jak przy „W 63 Minuty Dookoła Świata”, w tym przypadku zatem nie było co liczyć.

„3:44” rozentuzjazmowało natomiast muzycznych dziennikarzy zgodnie chwalących wysoki poziom trzeciej płyty Kalibra 44. Na stronie Onet Kultura w recenzji Bartka Winczewskiego przeczytać mogliśmy, że „choć hip-hop w Polsce jeszcze nie wyszedł z podziemia, Kaliber 44 „wiedział, jak zdobyć względy nawet tych, którzy nie żyją hip-hopem na co dzień”. Z kolei Wojciech Kozielski w swoich spostrzeżeniach na temat „3:44” stwierdził, że „Kaliber 44 to niewątpliwie najbardziej inteligentna rodzima hiphopowa załoga, a ich koślawe rymy skrzą się dowcipem i bogactwem skojarzeń”. Wysokie oceny oraz pochlebne recenzję „3:44” z pewnością wpłynęły na przyznanie Kalibrowi 44, po nominacjach za dwa wcześniejsze albumy, Fryderyka za najlepszy album hip-hopowy roku. Słuchacze z kolei „3:44” dość mocno docenili w tym roku. Album znalazł się bowiem, jako jeden z sześciu rapowych, wśród najważniejszych albumów ostatniego 25-lecia w plebiscycie organizowanym przez Gazetę Wyborczą, a którego wyniki ogłoszono zaledwie w tym miesiącu. Dla nas to najlepszy album zespołu Kaliber 44 i bezsprzecznie jeden z ważniejszych klasyków polskiego rapu. Na zakończenie, jako ciekawostkę, dodać możemy, że dzisiaj, w ramach turnieju EuroBasket rozegrano mecz Polska- Francja, a spotkanie w katowickim Spodku rozpoczęło się od puszczenia „Normalnie O tej porze”.

Kaliber 44 – 3:44
- Jeden
- Takie Jakie Jest (feat. WSZ & CNE)
- Konfrontacje
- Litery
- Baku Baku To Jest Skład (feat. WSZ & CNE)
- Dwa
- Rutyny
- Wena
- Normalnie O Tej Porze
- Trzy
- Co robisz?
- Masz Albo Myślisz O Nich Aż…
- Baku Baku Ciężkie Jest Jak Cut (feat. WSZ & CNE)
- Cztery
(Fot. główna – okładka albumu „3:44”)














