Pono 24 lata temu oddał „Hołd”

Maciej Werner
Pono - Hołd - 24. rocznica premiery

15 marca 2002 w historii polskiego rapu zapisał się jako dzień solowego debiutu Pono z albumem „Hołd”, ale także jako dzień, w którym, całkowicie niezależnie już, na wydawniczym rynku zadebiutowało Prosto. W dniu 24. rocznicy premiery, wspominamy tą wyjątkową płytę, której autora, niestety, zmuszeni zostaliśmy pożegnać kilka miesięcy temu.

Pono jako drugi z reprezentantów Zip Składu, zaraz po Fu, zdecydował się na solowy album. „Hołd” ukazał się 15 marca 2002 roku jako pierwsza płyta wydana całkowicie niezależnie przez, także debiutujący, ale w nieco innej formie, label Prosto. Co prawda, logo założonej przez Sokoła wytwórni muzycznej pojawiło się już rok wcześniej na „Świeżym Materiale” Waco. Jednak tamten album wydano jeszcze przy wsparciu BMG Poland, a to właśnie „Hołd” był pierwszą płytą, gdzie na okładce znajduje się już jedynie charakterystyczny znak Prosto. Historię wydania swojej pierwszej płyty, przybliżył, zresztą, sam Pono, w wywiadzie dla magazynu Klan, chwilę po premierze „Hołdu”.

„Była taka historia, że nie mogłem dogadać się z wytwórnią. No i nagrywałem tę płytę jakby na kredyt, nie spiesząc się. W momencie, kiedy uwolniłem się już od rozmów z wytwórnią, przyszedłem do Sokoła i mówię: 'Dobra Sokół, wydajemy płytę w Prosto’. No ale Sokół mówi: 'Dobra, ale poczekaj, najpierw trzeba to niezależne Prosto założyć’. No i dobra, założyliśmy Prosto. Jeszcze wiele spraw nie jest do końca złożonych, ale ważne, że własnymi siłami to wszystko. (…)”.

– Pono w wywiadzie dla magazynu Klan (nr 23)

Słuchacze otrzymali więc „Hołd”. Jeden z pierwszych albumów z warszawskiego ulicznego nurtu, w którym raper wyraźnie dba, oprócz przekazu, także i o technikę rymowania. Pono na swoim debiucie zaskoczył, jeszcze bardziej, niż na „Chlebie Powszednim” Zip Składu i „O.N.F.R” Zipery, słownymi zbitkami, gęstością rymów i pomysłem na flow. „Hołd” w momencie premiery znacznie wyróżniał się na tle płyt, których warszawscy raperzy nagrywali w tamtym czasie dość sporo. Pono jednak należał do nielicznych, decydujących się na w pełni solowy materiach. Chociaż raper swój debiut, ze względu na pokaźne grono zaproszonych gości nie całkiem postrzegał w tej kategorii.

„(…) Do końca solówka to nie jest, bo jest naprawdę dużo gości, ale moja jest cała idea. Nie chciałem robić solówki, jakich jest większość, że tylko ja sam nawijam. Jestem zżyty z moimi przyjaciółmi strasznie, dzień w dzień przebywamy razem i po prostu nie widziałem tej płyty bez nich. Ta płyta to jest normalna rzecz, jak moja codzienność. (…)”.

– Pono w wywiadzie dla magazynu Klan (nr 23)

Kto zatem towarzyszył Pono na pierwszej płycie? Oczywiście byli to, przede wszystkim, Ziomki i Przyjaciele. Obecność na „Hołdzie” zaliczył więc każdy z Zipów. Najczęściej pojawia się Fu, w singlowym „Tabu” zapewniając porywający i zapadający w pamięć refren. Warto także odnotować zwrotkę Sokoła w utworze tytułowym, czy Korasa w najbardziej znanym kawałku z płyty, czyli „Nieśmiertelnej nawijce Zip Składowej”. Do tego Włodi, pojawiający się w trzecim promującym „Hołd” singlu, czyli utworze pt. „Osaczony”, a także Wilku WDZ, Kosi, DAF i Grz. Debiut Pono wyróżnia się także warstwą muzyczną, podobnie jak rap gospodarza, na tamte czasy, wysokiej jakości. Pierwsze skrzypce na „Hołdzie” gra Waco, na początku lat dwutysięcznych będący w producenckiej czołówce, podobnie jak Majki i Korzeń. Usłyszeć możemy także bity autorstwa Sqry oraz, co ciekawe, aż trzy Włodiego i jeden Pelsona.

Pono przy tak mocnym i gęstym towarzystwie, nadal pozostaje na swoim debiucie najbardziej wyrazisty i zauważalny, co nie było prostym zadaniem. Umożliwiły to większe od reszty rapowe umiejętności oraz unikatowa charyzma. „Hołd” samą warstwą liryczną specjalnie bowiem nie zaskakuje. Aczkolwiek, zważając na rok wydania, nie jest to jakimś specjalnym minusem. Otrzymujemy świat z perspektywy dwudziestoparoletniego mieszkańca wielkiego miasta w Polsce na początku lat dwutysięcznych. Nader kolorowo więc nie jest. Zwłaszcza, gdy codzienność stanowią okolice terenu wyścigów konnych na Służewcu. Pona zabierał tam ojciec, któremu raper zadedykował swój debiutancki album, co tym samym tłumaczy sam tytuł albumu „Hołd”.

„To jest taka akcja, że kiedyś jak załapałem zajawkę, zaczynałem rymować, odnajdywać się w tym wszystkim, pisać, sprzedawać pierwze nagrania, to jeszcze mój ojciec żył i ciągle się pytał o to, mówił: 'Puść mi, puść mi’. A ja mówię: 'Dobra, poczekaj, zdążysz, jeszcze jest lipa’. No i nie zdążył… Dlatego tę płytę nagrałem dla niego. To jest takie wewnętrze spełnienie. Nie da mi to jakiejś fortuny finansowej, ale czuję się z tym dobrze”.

– Pono w wywiadzie dla magazynu Klan (nr 23)

„Hołd” przeszedł do klasyki polskiego rapu, i stał się jedną z najważniejszych płyt w ulicznym nurcie. Pono, oprócz wspomnianych powyżej obserwacji rzeczywistości, zawarł na swoim pierwszym solo także ponadczasowe i nadal aktualne refleksje, znalazł miejsce na nieco luźniejszych numerów oraz pokazał siebie, jako rapera świadomego swoich zasług w rozwój sceny, którego twórczość pozostanie zapamiętana. Doskonale znana „Nieśmiertelna nawijka Zip Składowa” jest tego najlepszym przykładem, a dosadnie przekonaliśmy się o tym w momencie nieoczekiwanej śmierci Pono w listopadzie zeszłego roku, gdy wersy o słowach, które zostaną, trafiły do nas, jak nigdy wcześniej. Pozostał i „Hołd”, jak i wiele innych płyt autorstwa Pono.

(Fot. główna – okładka albumu „Hołd”)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

PODOBNE ARTYKUŁY

NAJNOWSZE