„Światła Miasta” Grammatika ukazały się 25 lat temu

Maciej Werner
Grammatik - Światła Miasta - 25. rocznica wydania

Grammatik to jeden z ważniejszych rapowych zespołów przełomu wieku i jeden z tych, który odmienił sposób, w jaki myślimy o polskim rapie. Na początku duet założony przez Eldo i Jotuze, do którego następnie dołączył NOON, a później swoim niebywałym talentem wsparł Ash. W tym składzie powstały „Światła Miasta”, najbardziej istotna płyta z 2000 roku, dzisiaj obchodząca 25. rocznicę premiery.

Wciskając, dwadzieścia pięć lat temu, po raz pierwszy play na boomboxie, gdy znalazła się w nim płyta „Światła Miasta” zespołu Grammatik wielu z nas nie spodziewało się, że to właśnie ten album zostanie z nami już przez całe życie. Chociaż pierwszy numer, „Wiatruczas”, jeszcze na to nie wskazywał. Kilku chłopaków z bloków rusza w miejską podróż, ’gdy już światła dnia zgasną’, przemierzają puste warszawskie ulice, gdzieś tam ’Belton szepcze ukradkiem…’, a jeden z nich prosi, by zrobić głośniej, kiedy w aucie leci Group Home. Nadal zatem jest to wielkomiejski rap z początku drugiego tysiąclecia. Pojawia się jednak tytułowy wiatr, jako motyw przewodni utworu. Nawiązują do niego raperzy w swoich zwrotkach, a my czujemy, że niesie ze sobą niespotykaną dotąd wrażliwość. Wiatr czujemy także w bicie, innym, głębokim, ale pełnym przestrzeni i spokoju. No i ten gość, którego wcześniej nie słyszeliśmy w towarzystwie Eldo i Jotuze, jeszcze bardziej od tej dwójki liryczny, Ash. Gdy jednak ’znikną wszystkie gwiazdy na niebie’ wszyscy wracają do swoich „Pustych pokojów”, by tworzyć pełne emocji teksty, jakie znalazły się na albumie „Światła Miasta”.

„Dla wielu ludzi to był pierwszy raz, kiedy usłyszeli, że rap może być o emocjach. To nasz największy wkład w scenę — pokazaliśmy, że nie musisz być gangsterem, żeby być prawdziwy”.

– Eldo (wywiad dla Radio Kampus, 2021)

Klimat, jaki Grammatik wykreował na albumie „Światła Miasta” nie był zaskoczeniem. Rok wcześniej przecież ukazała się płyta „EP+”, będąca następstwem entuzjastycznie przyjętego demo „EP”. Eldo, Jotuze i NOON zdążyli zatem przyzwyczaić do swojej odmienności. Włączając „Światła Miasta” ćwierć wieku temu wiedzieliśmy, że to album od gości mających odwagę przyznać, że czasem zdarzy się ’płakać rymami’, a nie od ekipy idącej obić ’mordy kilku typom’, czy oczekującym soboty, by iść na melanż. To nadal był rap z blokowisk, jednak nie stanowiący tak naturalistycznego raportu z życia w wielkim mieście w trudnej końcówce lat 90., jaki przekazywała nam Molesta czy Zip Skład. Raperzy z Grammatika zastaną rzeczywistość też opisywali, jednak z perspektywy, jaki rezonowała na nich samych. To rap pozostający w bloku. Tworzony w momencie, gdy cichną wszystkie postronne odgłosy, a bębny grające w pokoju umożliwiają refleksyjnym myślą stać się głośniejszymi. Przekłada się to na wyjątkowo wrażliwe teksty Eldo i Jotuze, a na „Światłach Miasta”, także i Asha, które następnie trafiły do tak wielu odbiorców, pozostając z nimi już na stałe.

„Nie myśleliśmy o tym, żeby robić klasyk. Chcieliśmy po prostu zrobić coś, co odda nasze emocje. To, że ludzie odnaleźli w tym siebie, było największym zaskoczeniem”.

– Eldo (wywiad dla Popkiller, 2015)

Wrażliwość Grammatika z tamtych czasów nie jest bowiem nadzwyczajna czy niezwykła. Podobnie refleksyjne myśli miało i ma wielu z nas. Jednak to Eldo, Jotuze i Ash posiedli talent i siłę, by otwarcie o nich opowiedzieć, co w czasach, kiedy większość raperów chciała być twarda, nie było proste. „Światła Miasta” postrzegać można jako swego rodzaju rapowany pamiętnik, w którym autor, a w tym przypadku autorzy, przyznają się do swoich słabości. Zastanowienie nad kruchością relacji z bliskimi, poczucie bezsilności, chwile zwątpienia, być może nawet cierpienia, ’bezsilne łzy’ płynące z oczu. Przyznajmy, każdy miał ’takie chwile, że w duszy deszcz pada’ i właśnie w nich przychodził i przychodzi nadal Grammatik. Tekstami zawartymi na „Światłach Miasta” dając możliwość wybrzmieć naszym własnym smutkom, zapewniając zarazem, że lepsze dni przyjdą z czasem. Eldo, Jotuze i Ash również pisali o życiu teksty, ale tym wewnętrznym, emocjonalnym, a przecież dotyczącym każdego z nas. Dlatego z albumem „Światła Miasta” trafili do tak wielu słuchaczy, również z kolejnych pokoleniach. Wrażliwość Grammatika w tamtych czasach była rzadkością, a „Światła Miasta” oświetliły drogę dla innym raperom tworzącym w podobnie refleksyjnym klimacie.

„Dziś ludzie mówią, że to płyta o smutku. Dla mnie to raczej płyta o spokoju. O tym, że nie trzeba krzyczeć, żeby coś powiedzieć”.

– Jotuze (wywiad dla CGM, 2020)

„Światła Miasta” nie byłyby tak rewelacyjnym albumem gdyby nie warstwa muzyczna. NOON, podobnie jak raperzy teksty, stworzył produkcje jakich na próżno szukać na wcześniejszych polskich, rapowych płytach. Spokój zawarty w tych bitach, idealnie komponujący się, ale też i korespondujący z liryką, jest wręcz magiczny. Od wykorzystanych sampli, poprzez wszystkie zawarte smaczki, użyte bębny, aż do celowo pozostawionej ciszy. Warstwa muzyczna „Świateł Miasta” jest bezbłędna, niesamowicie brzmiąca, nie pozostawiająca miejsca przypadkowi. Każdy użyty przez NOONA dźwięk, odgłos czy fragment ma swoje uzasadnienie. Względem estetyku blisko jest do „Endtroducing…” DJ’a Shadowa, a sam NOON nigdy, z resztą, nie ukrywał inspiracji tym albumem. NOON na drugiej płycie Grammatika zaprezentował jednak własne, bardzo charakterystyczne brzmienie, trudne do doścignięcia w tamtym czasie przez innych producentów na naszej scenie. Do tego stopnia, że samą warstwę muzyczną „Świateł Miasta” śmiało uznać można za klasyk polskiego hip-hopu.

„Nie lubię określenia melancholia, ale coś w tym było. To był czas, gdy dużo słuchałem DJ Shadowa i Portishead. Chciałem, żeby płyta miała klimat miasta nocą, a nie tylko pętli perkusyjnej”.

– Noon (wywiad dla T-Mobile Music, 2012)

„Światła Miasta” to bezsprzeczny klasyk. Album mający ogromny wpływ na rozwój polskiego rapu, inspirujący wielu kolejnych raperów na scenie. Nie określiłbym jednak jako płyty dedykowanej rapowym wrażliwcom. W „Światłach Miasta” swoje odbicie znaleźć może każdy, o ile przed samym sobą przyzna się do swoich słabości. Kreować własną postać jest bowiem prościej, niż tak otworzyć się przed słuchaczami, jak uczynili to Eldo, Jotuze i Ash. A także zaproszeni goście. Nie można przecież na drugim Grammatiku pominąć udziału Pezeta, Eisa i Fisza. Idealnie wpisujących się w osobisty klimat „Świateł Miasta”. Dwadzieścia pięć lat temu nie było to wcale takie proste. Wymieniając kolejno raperów obecnych na „Światłach Miasta” ciężko nie poświęcić kilku osobnych zdań nieformalnemu członkowi zespołu z Konina. Ash, współtwórca składu 3Style, z położonej w Wielkopolsce miejscowości do Warszawy przyjeżdżał raz na jakiś czas, hurtem nagrywając swoje zwrotki na płytę Grammatika. Wyróżniając się przy tym na tle pozostałych raperów. Moim zdaniem, poziomem liryczności swoich tekstów, przewyższając wówczas nawet Eldo. Jeśli chodzi o teksty najbardziej, patetycznie określając, chwytające za serce, to ich autorem był właśnie Ash. Gdybać możemy jedynie, co moglibyśmy usłyszeć, gdyby Ash nie zniknął po wydaniu tego klasycznego albumu.

„Potrafię tej płyty dziś słuchać, nie czując wstydu czy zażenowania. Uważam, że to porządny krążek, który broni się po dziś dzień. Nie ma co ukrywać, że płyta osiągnęła taki, a nie inny sukces, między innymi za sprawą nieoczywistych w tamtym czasie podkładów Noona, na których z Leszkiem fajnie się odnaleźliśmy”.

– Jotuze (wywiad dla DustyRoom, 2019)

„Światła Miasta” to album niezbyt długi, a o którym opowiadać można godzinami. Na dobrą sprawę, na osobny akapit zasługuje każdy z dwunastu utworów na tej płycie. Większość to doskonale znane przez ogół klasyki, z czego nie ma ten zatytułowany „Nie ma skróconych dróg” uznać można za jeden z solidniejszych, rapowych motywatorów. Grammatik na swojej drugiej płycie nie dzieli się tylko rozterkami, wątpliwościami czy refleksją. Kawałkami jak ten wymieniony powyżej mobilizuje też do działania, ukazuje jak istotne są marzenia, ale też skłania, by czerpać radość z prostych rzeczy. „Światła Miasta” mógłbym określić jako taki ’album-przyjaciel’, na którego obecność zawsze możemy liczyć, i który zawsze jest obok. Chociażby po to, aby przypomnieć, jak brzmi rap nie silący się na coś czym nie jest, a będący taki, jacy są jego autorzy. Włączcie dzisiaj „Światła Miasta”, by przekonać się o tym raz jeszcze.

(Fot. główna – okładka albumu „Światła Miasta”)

Postaw mi kawę na buycoffee.to

PODOBNE ARTYKUŁY

NAJNOWSZE